Mors – wielkie zwierzę, któremu nie groźne są zimne arktyczne wody, mróz, śnieg i lód.

Mors to również synonim zdrowia, który przyległ do ludzi dbających o nie poprzez lodowate kąpiele w przeręblach, na ośnieżonych plażach, w wannach i baliach pozostawionych w oszronionych zimą ogrodach lub po prostu biorących zimne prysznice. I do tego ostatniego chcę was zachęcić.

Wbrew pozorom, to właśnie lato jest najlepszą porą, aby rozpocząć morsowanie. Z chęcią chodzimy popływać w różnych akwenach i dzięki temu, właśnie zaczynamy proces przyzwyczajania się do temperatury wody. Prawda, że łatwiej zrobić to latem?

Tak samo, dotyczy to zakończenia prysznica zimną wodą, która jednak latem wcale taka straszna nie jest. I dlatego jest to świetny moment na rozpoczęcie przygody z domowym morsowaniem.

Kieruję tą zachętę również do tych, którzy mieszkają z dala od wody lub mają problemy zdrowotne trzymające ich w czterech ścianach.

Zazwyczaj w większości łazienek macie miejsce do kąpieli, czy to wanna ze słuchawką czy kabina prysznica, oba sprawdzą się doskonale.

Najważniejsza jest determinacja, aby wytrwać i praktykować codziennie.
Po roku będziecie bardzo zadowoleni.

Abyście poczuli, że faktycznie rozpoczynacie morsowanie zróbcie sobie krótką rozgrzewkę. Możecie stopniowo dodawać różne ćwiczenia, co tylko poprawi waszą kondycję.

Tak rozgrzani wkraczacie w krainę Szuwarka i rozpoczynacie od normalnej kąpieli. Nie żałujcie sobie gorącej wody, bo dobrze jest rozgrzać ciało.

Po wyszorowaniu, gdy już jesteście gotowi i zakręcicie ciepłą wodę stańcie wyprostowani i rozluźnieni. Weźcie kilka świadomych oddechów skupiając na nich swoją uwagę. Bądźcie teraz ze sobą.

Odkręcając zimną wodę trzymajcie słuchawkę natrysku w ręku kierując strumień na twarz. Twarz ma wiele receptorów i z natury jest przystosowana do różnych warunków, więc natychmiast wyśle wiadomość całemu ciału o przygotowaniu na zmianę temperatury. Nastąpi napięcie całego ciała i o to właśnie chodzi, aby po cieple nastało zimno zmuszające wszystkie systemy do natychmiastowej reakcji.

Teraz możecie w dowolnym tempie przesuwać strumień zimnej wody po całym ciele od głowy w dół. Oblewając niższe partie ciała dajecie ogrzać się tym wyższym, jak szyja, plecy czy tors, dzięki czemu ponawiając serię łatwiej jest znieść zimno przyzwyczajając się do niego stopniowo i regularnie.

Tutaj mała uwaga dla niewiast, jeśli nie chcecie moczyć włosów lub mieć je mniej puszyste ze względu na zimną wodę, to głowę pomincie. Chociaż dla uziemienia dobrze jest opryskiwać się w całości.

Początki mogą być niełatwe i opryskiwanie się może zająć zaledwie chwilkę, lecz z czasem będziecie czuć się mocniejsi i wydłużać czas natrysku, jak i wielokrotność serii.

Po roku treningu zapewniam was, że będziecie prowadzić strumień po sobie zupełnie nieśpiesznie i wielokrotnie, co zamknie się w czasie dobrych kilku minut, bez względu na porę roku.

Gdy skończycie pozostańcie w sobie i wyprostowani.

Rozpoczynając od głowy, twarzy aż po nogi i stopy zetrzyjcie krople swoimi dłońmi. Takie otrzepywanie się jest bardzo ważne i wielce terapeutyczne. W ogóle głaskanie, poklepywanie, opukiwanie jest wskazane dla naszych ciał.

Ponownie prostując się i będąc w sobie skorzystajcie teraz z tej wyjątkowej chwili spokoju i czystości, aby podziękować i życzyć sobie i całemu światu co wam w sercu gra.

Życzę wam wytrwałości i samodyscypliny w tym prostym geście dla poprawy swego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Sława!

X